Książka "Buszujący w zbożu" J. D. Salingera wzbudzała swego czasu ogromne kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. Nadawano jej miano ulubionej książki psychopatów i morderców. Te wzmianki nie były jednakże bezpodstawne. Mark David Chapman, zabójca Johna Lennona w dniu zamachu miał przy sobie egzemplarz „Buszującego” i sam stwierdził: „Jestem pewny,  że dużą cześć mnie stanowi Holden Caulfield (…). Niewielką częścią musi być Diabeł.” Określenia te były dość mocne jak na lekturę szkolną ustanowioną w większości krajów anglojęzycznych. Skąd to zamieszanie? W książce, wydanej w 1951 roku, główny bohater Holden Caulfield posługuje się językiem potocznym, który naszpikowany jest wulgarnością. Ponadto, jego osoba stała się przykładem dla buntowników, niezgadzających się z otaczających ich światem. Poznajemy Holdena w chwili, gdy już wie, że są to jego ostatnie dni szkoły. Wyrzucono go, po raz kolejny. Dodatkowo dzieło zawiera wątki nawiązujące do seksualności nieletnich. buszujacywzbozu2 JDSalingerSimonFieldhouse Buszujący w zbożuGłównemu bohaterowi towarzyszymy w ostatnich godzinach w pokoju szkolnym, poznajemy jego kolegów, profesora wykładającego historię, jego dawną dziewczynę i przypadkowych ludzi, z którymi nawiązał znajomość podczas trzydniowego "buszowania" po Nowym Jorku. By nie wracać tak szybko do domu, chłopak zamieszkuje w Hotelu Edmont, odwiedza dwa nocne kluby, zaprasza do teatru dziewczynę o imieniu Sally. Wszędzie jednak czuje się samotny i nie potrafi odnaleźć miejsca dla siebie. Gardzi ludźmi, których spotyka. Tęskni jedynie za siostrą i młodszy bratem, który zmarł na białaczkę. Wychwala świat dzieci, krytykując świat dorosłych. Ukazuje dysonanse pomiędzy nimi. Świat dorosłych jest sztuczny, zakłamany, podstępny, panuje w nim konformizm i hipokryzja, nikt nie pamięta o wartościach. Natomiast świat dzieci jest przeciwstawny wobec świata dorosłych. Panuje w nim szczerość i naturalność."W każdym razie, wyobraziłem sobie gromadę małych dzieci, które bawią się w jakąś grę na ogromnym polu żyta. Tysiące malców, a nie ma przy nich nikogo starszego , nikogo dorosłego, oprócz mnie oczywiście. A ja stoję na krawędzi jakiegoś straszliwego urwiska. Mam swoje zadanie: muszę schwytać każdego, kto się znajdzie w niebezpieczeństwie, tuż nad przepaścią. Bo dzieci rozhasały się, pędzą i nie patrzą, co tam jest przed nimi, więc ja muszę doskoczyć i pochwycić każdego, kto by mógł spaść z urwiska. Cały dzień, od rana do wieczora, stoję tak na straży. Jestem właśnie strażnikiem w zbożu. Wiem, że to wariacki pomysł, ale tylko tym naprawdę chciałbym być. Wiem, że to wariacki pomysł." H. CaulfieldWiele osób miałoby ochotę na utopienie Holdena w szklance wody, lub wbicie mu ołówka w oko, w tym ja. Straszliwie irytował mnie jego sposób mówienia, niektóre sposoby zachowania. W internecie, na forach  bardzo często spotyka się opinie, jakoby ten klasyk światowy, zaliczany do grona najlepszych książek XX wieku, wcale nie posiadał tzw. głębi, ani nie obnażał hipokryzji świata. Ale jest wręcz przeciwnie. Holden, wciąż krytykując rzeczywistość, kulturę masową i dorosłość, pozostaje temu wszystkiemu bierny. Nie czyni nic, by zmienić swoje życie, lecz tylko przygląda się sytuacjom, których sam jest uczestnikiem. Jedynie marzy o ucieczce do Nowej Anglii, o zajęciu, któremu mógłby poświęcić życie. Zamiast tego trafia do następnej szkoły i postanawia poprawić się na tyle, aby już więcej nie stracić miana ucznia. To jednak nie sprawia, że książka jest nie warta przeczytania, a może wręcz przeciwnie. To właśnie bierność Holdena sprawia, że się z nim utożsamiamy, bo jest prawdziwa, szczera i często spotykana.

Copyright © bigos.pl 1.0.0 Wszelkie prawa zastrzeżone.